Ostatnio żyję trochę na YouTube, oglądam różne filmiki podsyłane mi przez Agnieszkę oraz samodzielnie wygrzebane. Ze Frank trochę za rzadko publikuje, szczególnie że zmienił ostatnio sposób tworzenia filmików. Oglądam więc Charlieissocoollike, a teraz Vlogbrothers.
Najpierw, co wyszło z oglądania Charlie'ego.
Piszę tutaj o tym wszystkim, żeby nie przestać. Bo jeśli teraz się pochwalę i przerwę łańcuch, będzie mi wstyd. A chodzi o to, żeby nie było mi wstyd. Chodzi o to, żeby pokazać, że się da.
Drugi kalendarz zrobiłam na pisanie. Codziennie muszę dodać chociaż jedno zdanie do fikcji, którą tworzę.
Trzeci to najtrudniejsza sprawa. Miałam go zacząć dzisiaj - wczoraj nie mogłam, bo byłam w Siedlcach - ale jeszcze tego nie zrobiłam i z każdą minutą mam coraz gorsze warunki do tego. Trzeci kalendarz to lira korbowa. Mam nadzieję, że jutro mi się uda, jeśli dzisiaj FILDI nie da mi kopa w tyłek.
Poza tym obejrzałam to:
Ten pan zaniebieszczył się od srebra, jak to na ogół bywa w przypadku niebieskich ludzi. So awesome.
Muszę wytężyć całą siłę woli, której nie mam, żeby nie zacząć biegać jak szalona po aptekach w poszukiwaniu srebra koloidalnego.
A tymczasem... A6W!